Jestem
Emily. Mam 18 lat. Mieszkam w Londynie.
Jest wieczór.
Leże na łóżku i patrzę w sufit. Krople deszczu zaczynają stukać o dach.
Nasłuchuję…
Tak. Grzmot. Wreszcie burza! Moje ulubione zjawisko atmosferyczne.
Ubrałam
ciepłą, luźną bluzę z kapturem.
Nałożyłam
kaptur, wyszłam z domu i ruszyłam w stronę parku.
Gdy już
dotarłam na miejsce usiadłam na ławce, gdzie miałam dobry widok na
miasto.
Po chwili
deszcz przestał padać.
Przyglądałam
się błyskawicom.
Zabiegani
ludzie, którzy szli przez park patrzyli na mnie jak na dziwadło, zresztą jak
zawsze.
Po pół
godzinie przyszedł jakiś chłopak.
- Mogę
usiąść? – spytał wskazując miejsce obok mnie.
- Jasne. –
odpowiedziałam.
- Co robisz?
- Patrzę na
błyskawice.
- Serio?
- Tak. A co
ty zamierzasz tu robisz?
- To samo.
- Nie rób
sobie ze mnie jaj. Wiem, że to dziwne, że nikt oprócz mnie nie siedzi i nie
ogląda błyskawic za każdym razem, gdy jest burza.
- Chyba
jednak się mylisz.
- Nie sądzę.
Nie widziałam cię tu nigdy wcześniej.
- Bo dopiero
wczoraj się tu przeprowadziłem.
- Dobra,
zakończmy tę rozmowę, pragnę w spokoju robić to, co wcześniej.
- Ok., już
się nie odzywam.
Jeszcze przez
40 minut coś grzmiało, ale błyskawic nie było widać, po godzinie stwierdziłam,
że nie wato już czekać.
- Ja idę.
Cześć. – powiedziałam do chłopaka.
- Do
zobaczenia – odpowiedział.
I tak w kapturze, z opuszczoną głową i rękami
w kieszeniach poszłam do domu.
No to jest pierwszy rozdział.
Jeśli chcecie dalej to komentujcie.
Siema.
OdpowiedzUsuńLosy Emily jest naprawdę fajnym " opowiadaniem "
dlatego czekam na kolejne rozdziały... ;)
Ps. Dziewczyno , masz wielki talent.
Dlatego nie przestawaj pisać ;D
Dzięki
Usuń