Strony

sobota, 15 czerwca 2013

ROZDZIAŁ 6



Bawiliśmy się tak z dziesięć minut, gdy nagle zorientowaliśmy się, że burza szleje tuż nad nami.
Zaczęło strasznie lać.
Zayn chwycił mnie za rękę i pobiegliśmy w stronę przystanku autobusowego, który był przed wejściem do parku.
Podczas drogi i tak nieźle zmokliśmy. Teraz siedząc na przystanku autobusowym dalej obserwowaliśmy burzę licząc w jakiej odległości od nas uderzył piorun. Przez pięć minut burza szalała jeszcze nad nami, potem odchodziła.
Po półgodzinie stwierdziłam:
- Nie ma po co tu siedzieć. Mykam do domu. To pa.
- Hej, hej, tak łatwo się nie wywiniesz. Powiedziałaś, że mogę cię odprowadzić.
- No fakt. To załóż kaptur na głowę. – chłopak wykonał moje polecenie – O…, właśnie tak. Możemy iść.
Przez chwilę szliśmy w ciszy, którą przerwał Zayn:
- Po co to wszystko? – spytał i przechylił głowę w moją stronę.
- Ale co?
- No to: kaptur, ręce w kieszeniach.
- Widzisz tych wszystkich ludzi, którzy tu chodzą?
- Tak.
- Rozpoznajesz ich?
- Z widzenia.
- No widzisz, a oni nas nie rozpoznają.
Chłopak spojrzał na mnie pytająco.
- Przecież mówiłam ci, że jestem dziwna – roześmiałam się, a Zayn mi zawtórował.

I co dalej?
Odezwą się jeszcze w czasie drogi, czy nie?
Co Zayn zrobi, gdy dojdą pod dom Emily, powie tylko „pa”, czy może coś więcej?
Tego dowiecie się czytając kolejny rozdział.

2 komentarze=następny rozdział

2 komentarze: