Resztę drogi
przemilczeliśmy.
Gdy byliśmy
przed moim blokiem powiedziałam.
- To tu.
- Fajnie
dzisiaj było.
- Tak, burza
jakiej dawno nie było.
Zayn
spojrzał mi głęboko w oczy, pochylił się nade mną i wpił mi się w usta,
jednocześnie wpychając mi coś do ręki.
Potem po
prostu zwiał.
Szczerze
mówiąc nie dziwie mu się. Nigdy nie wiadomo co może strzelić do głowy takiej
wariatce jak ja.
Stałam przed
wejściem jeszcze chwileczkę oszołomiona, spojrzałam w stronę, gdzie pobiegł, ale
już go tam nie było.
Jezu, jak
ten chłopak bosko całuje.
Przypomniałam
sobie, ze wcisnął mi coś z dłoń, otworzyłam ją, a tam była karteczka:
„111 222 333
~Zayn ;)”
Wciąż
jeszcze trochę zaskoczona weszłam na klatkę schodową, a potem do swojego
mieszkania.
Runęłam na
łóżko, zamknęłam oczy i pomyślałam.
I co ja mam
teraz zrobić?
Po krótkim
namyśle postanowiłam.
Co Emily
postanowiła?
Czy jeszcze
skontaktuje się z Zaynem, czy nie?
A może Zayn
nie będzie chciał jej widzieć?
Tego
dowiecie się czytając następny rozdział.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz