-
Przepraszam, że ci to mówię i tak na pewno cię to nie obchodzi.
- Obchodzi.
- Dlaczego?
- Bo
chciałbym cię lepiej poznać.
- Takie
dziwadło jak ja?
- Też tu
siedzę, więc jeśli w ogóle jest to dziwne, to jestem tak samo dziwaczny jak ty.
Znowu
uśmiechnęłam się.
Co się ze
mną dzieje? Prawie ciągle się uśmiecham. Ni twierdzę, że to złe, wręcz
przeciwnie, ale ten chłopak jakoś dziwnie na mnie wpływa. Wiem, nadużywam słowa
dziwny, ale nie umiem tego inaczej nazwać.
***
Burza się
skończyła, nastąpił piękny zachód słońca.
Niebo
przybrało niebiesko-pomarańczowe barwy.
Jedliśmy w
milczeniu i wpatrywaliśmy się w niebo.
Czułam się
jak w jakimś filmie, który nie może się skończyć źle.
Skończyliśmy
jeść, niebo poszarzało. Wstałam.
- Mogę cię
odprowadzić? – spytał Zayn.
- Nie –
odpowiedziałam spokojnie.
- A co muszę
zrobić, aby dostąpić tego zaszczytu? – uśmiechnął się.
- Następnym
razem ubierz szeroką bluzę z kapturem, najlepiej czarną, albo szarą.
- Ok., to do
zobaczenia.
- Pa.
Fajny rozdział
OdpowiedzUsuń